



Wszystko zaczęło się od tego jednego VHS-a. To właśnie pociągnęło mnie do świata Żółwi. To zostało kupione przez moją mamę na targowisku. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem ten film, oglądałem pyszne pizzze, rabusia w rajtuzach, herosa żółwia, kiełbasiane nunchaku, dłoń Shreddera wyłaniającą się z stosu śmieci, ninja rywalizujących o tajemniczy płyn „mutagen”, Keno powalonego, dom podziemny, siłę Tokki i Lathera, ninja rap i Super Shredders, którzy są niewyobrażalnie silni. Wszystko wydawało mi się atrakcyjne w wieku trzech lat. To film, który widziałem najczęściej w swoim życiu, równie często co The Blues Brothers.