
Dzisiaj wieczorem obejrzałem "Incarnate". To bardzo obiecujący dreszczowiec grozy oparty na interesującym koncepcie, ale zostaje przytłoczony przez beznamiętną realizację i przewidywany wątek fabularny. Naprawdę lubię Aarona Eckharta i oglądanie go w połowicznie wypalone filmy jak ten naprawdę rani moją duszę. Nie jest to okropny film, ale jest bardzo ogólny i zapada w pamięć na krótką chwilę 😊