
Dziś wieczorem ponownie obejrzałem "The Texas Chainsaw Massacre: The Beginning". Zabawne, ale trochę bezsensowne prequel, które kończy się powielaniem wszystkiego, co już widzieliśmy w serii Chainsaw Massacre. Trochę dziwne jest to, że chcieli stworzyć historię pochodzenia, ale po pierwszych 20 minutach to praktycznie ten sam film, który widziałeś podczas remake'u z 2003 roku. Wizualnie nie tak atrakcyjny jak poprzedni film, ale jest kilka dobrych zabójstw, a efekty gawry są całkiem fajne. Niespecjalnie zły film, ale historia jest bardzo defensywna/mało pomysłowa 😊