
Dziś wieczorem obejrzałem "Star Crystal". Niesamowicie kiczowaty film science fiction z horror elementami z lat 80. Przesadnie złe aktorstwo i straszny dialog nadają mu pewną wartość, ale sama historia jest boląco nudna. Zaskakująco, ostatnie 15 minut filmu to najlepsze, co ma do zaoferowania, ale to ledwie wystarcza, by ktokolwiek stracił na to czas 😊