
Hej wszystkim! Zatem, biorąc pod uwagę, że zalegałem z recenzjami z uniwersum Star Wars, a dziś mija 15. rocznica kolejnego wpisu w maratonie, postanowiłem spisać moje przemyślenia na temat finałowego epizodu w bardzo podzielającej opinii prequelowej trylogii Lucas’a, Star Wars: Episode III - Revenge of the Sith. Naprawdę kochałem ten film od momentu, gdy wyszedłem z kina w dniu premiery. Dorastałem przy oryginalnej trylogii, a oglądając pierwsze dwa epizody z różnym poziomem zadowolenia, moje nadzieje na zakończenie trylogii nie były zbyt wysokie. Jak można się spodziewać, od pierwszych chwil epickiej walki otwarcia nad niebem Coruscantu, po wolny, tragiczny i budzący niepokój zwrot Anakina w stronę mrocznej strony, po nieustannie oszałamiającą na polu świata/spektaklu grafiki oraz katastrofalnie, fenomenalnie wyreżyserowaną ostatnią godzinę, która należy do najwspanialszych momentów całej serii Star Wars, film ma to wszystko. Owszem, wciąż mamy do czynienia z nierówną przemianą Christensena w Anakinie, która miota go od niezręczonego i sztywnego, po groźnego, a ostatecznie łamiącego serce — to trochę kolejka górska, ale nie bez swoich uroków. Nie zapominajmy o tych klasycznych scenach prezentujących notoryczne i nadal żenujące „chemiczne” połączenie między Haydenem a Natalie Portman jako Senator Amidala, lepiej znaną jako bosko i w ciąży kobieta, która martwi się w tym epizodzie. Mógłbym czepiać się kilku drobnostek tu i tam, ale te problemy bledną w porównaniu z tym, co zrobiono dobrze. Ostatnia bitwa i wydarzenia na Mustafarze nadal należą do najpiękniejszych i najbardziej złamujących ducha momentów, jakie seria ma do zaoferowania, może najbardziej intensywnie emocjonalnie. Nigdy nie zapomnę drżącego z bólu uczucia, które poczułem dla Obi-Wana, gdy wygłaszał te ostatnie, desperackie słowa do swojego przyjaciela, upadłego, ani dźwięku głosu Padmé w chwili jej ostatniego uświadomienia, że jej miłość zwróciła się w stronę mroku. Zrozpaczający i potężny. Revenge of the Sith to z łatwością jeden z moich ulubionych w całej franczyzie i dużo robi, by ocalić prequele jako całość. 9/10. Prawie mistrzostwo. A wy, co myślicie? Jesteście fanami Revenge of the Sith?