Sega Saturn

Sega Saturn nagradza wiedzę, nie grube portfele

Weź japońską grę na Saturnie w sklepie z używanymi rzeczami i zobacz, co najpierw sprawdza kolekcjoner obok ciebie. Nie krążek. Nie instrukcję. Obi – wąski pasek papieru przyklejony do lewej krawędzi pudełka. Jeśli go brak, rozmowa o cenie zmienia się od razu.

Żadna inna konsola nie wykształciła takich nawyków, bo kultura kolekcjonowania tamtej konsoli przebiega niemal wyłącznie przez Japonię. Saturn dobrze się sprzedawał w kraju i kulał wszędzie indziej, i trzy dekady później ten podział definiuje całe hobby.

Dlaczego zachodnie półki popychają cię na wschód

Niespodziewane wprowadzenie Segi w Ameryce Północnej – ogłoszone na scenie podczas pierwszego E3 w maju 1995, miesiące przed planowaną datą – zaskoczyło detalistów i zewnętrzne studia, i biblioteka gier w USA nigdy się nie otrząsnęła. Sytuacja w regionie PAL była jeszcze bardziej skąpa. To, co zostało na Zachodzie, to katalog mały, nierówny i brutalnie drogi w najwyższym segmencie: Panzer Dragoon Saga, czteropłytowe RPG Team Andromeda z 1998 roku, jest podręcznikowym przykładem angielskiego wydania kosztującego kilkukrotnie więcej niż jego japoński odpowiednik.

Katalog japoński jest wielokrotnie obszerniejszy i to tam leżą prawdziwe atuty maszyny. Podwójne procesory Hitachi SH-2 i dedykowany układ VDP2 do tła uczyniły Saturn najlepszą konsolą 2D swojego pokolenia, a japońscy deweloperzy potraktowali to odpowiednio:

  • Bijatyki 2D: porty Capcomu z kartą RAM 4MB – X-Men vs. Street Fighter, Vampire Savior – były wierne automatowi i nigdy nie opuściły Japonii.
  • Shmupy: Radiant Silvergun (1998) od Treasure, port DoDonPachi od Cave, Battle Garegga od Raizing – wszystkie tylko w Japonii.
  • Lokalne hity: Sakura Wars sprzedało się ogromnie w Japonii i dzięki temu ogromnemu nakładowi pozostaje dziś naprawdę przystępne cenowo.

Ten ostatni punkt to wzorzec wart zapamiętania: wiele z najlepszych gier na Saturna jest tanich właśnie dlatego, że Japonia kupiła ich tak wiele. Biblioteka PAL z kolei opiera się mocno na tytułach sportowych i konwersjach arcade – uczciwa historia, którą można kupić za grosze, jak zapakowane NBA Live 98, ale nie tam, gdzie toczy się prawdziwe polowanie.

Paski obi i co naprawdę znaczy „kompletne”

Japońskie gry na Saturna wysyłano w standardowych pudełkach na płyty CD, co jest cichą dobrą wiadomością: pęknięte pudełko to dwuminutowa wymiana, a nie mała tragedia, jak to bywa z kruchymi wysokimi pudełkami, w które pakowano wydania z Ameryki Północnej. Tego, czego nie da się wymienić, jest papier.

Kompletność dla wydania japońskiego oznacza dysk, instrukcję, tylne wkładki, wszelkie kartki rejestracyjne – i obi, tę kartę na grzbiecie. Została zaprojektowana, by być wyrzuconą, więc wskaźniki przeżywalności są niskie, a stan mocno wpływa na wartość. Dwa egzemplarze tej samej bijatyki mogą kosztować skrajnie różne kwoty wyłącznie dlatego, czy pasek papieru przetrwał trzydzieści lat na półce.

Region-lock wydaje się problemem, a nie jest. Kaseta Action Replay 4M Plus uruchamia importy na każdym Saturnie i jednocześnie pełni rolę rozszerzenia RAM, którego wymagają te porty Capcomu – jedna kaseta, dwa rozwiązane problemy. Dlatego prawie nikt nie przejmuje się poszukiwaniem regionowo zmodyfikowanych konsol.

Rzeczywistość sprzętowa, przed którą nikt cię nie ostrzega

Każdy Saturn przechowuje swoje dane zapisu w pamięci zasilanej baterią, zasilanej przez ogniwo CR2032 za klapką z tyłu konsoli. Kiedy ogniwo padnie – a prędzej czy później padnie – twoje zapisy i zegar systemowy znikają razem z nim. Weterani trzymają zapasowe ogniwa pod ręką i przenoszą wszystko cenne na zapasową kartę pamięci.

Pady to osobna subkultura. Japoński pad Model 2 ma prawdopodobnie najlepszy D-pad kiedykolwiek zamontowany w kontrolerze i to powód, dla którego bijatyki na Saturnie czują się właściwie w sposób, w jaki rzadko gdzie indziej – pad, który sprawia, że runda Ultimate Mortal Kombat 3 przypomina automat, z którego pochodziła. Masywniejszy pad z amerykańskiej premiery to zupełnie inna bestia, a 3D Control Pad – wprowadzony razem z NiGHTS into Dreams w 1996 – jest niezbędny, jeśli chcesz, by ta gra w ogóle miała sens.

Same konsole są wyrozumiałe. Biała japońska jednostka Model 2 jest powszechna i zwykle najtańszym sposobem na wejście w hobby, podczas gdy osobliwości jak V-Saturn od Victora czy Hi-Saturn od Hitachi istnieją głównie dla osób, które skończyły kolekcjonować wszystko inne.

Problem srebrnej płyty

A teraz ta niewygodna część. Najbardziej pożądane tytuły na Saturna są też najbardziej podrabiane, a ponieważ konsolę łatwo zmodyfikować, by uruchamiała skopiowane płyty, falsyfikaty takich białych kruków jak Radiant Silvergun krążą od lat – niektóre na tyle przekonujące, że przejdą w przypadku zdjęcia w ogłoszeniu.

Twoje zabezpieczenia są nieefektowne, ale skuteczne:

  • Poproś o zdjęcie pierścienia przywierającego wewnątrz otworu na środek płyty – oryginalne tłoczenia Sega mają kody produkcyjne wokół otworu, które podróbki rutynowo źle odwzorowują lub pomijają.
  • Sprawdź jakość druku instrukcji i obi; papier reprodukcji zwykle wygląda miękko i lekko nieprawidłowo pod względem koloru w porównaniu z oryginałem.
  • Traktuj okazyjną cenę za tytuł graalowy jako ostrzeżenie, a nie wygraną.

I to, naprawdę, jest urok Saturna. Na większości platform wygra kolekcjoner z najgrubszym portfelem; na Saturnie wygrywa ten, kto potrafi przeczytać obi, kod na pierścieniu i ekran tytułowy po kanji. Żadna konsola nie nagradza pracy domowej bardziej niż ona. A więc oto pytanie, które dzieli każdą półkę z Saturnem: czy płacisz premię za obi, czy wydajesz różnicę na trzy kolejne gry? Nie ma złej odpowiedzi – ale każdy kolekcjoner ma na to twarde zdanie.