
Dlaczego Xbox to najlepszy punkt wejścia do kolekcjonowania konsol
Odwróć oryginalnego Xboxa, który leżał na strychu od 2003 roku, a jest duża szansa, że jego kondensator zegarowy cicho przecieka na płytę główną. To dziwne miejsce, które zajmuje pierwsza konsola Microsoftu: na tyle „młoda”, że pchle targi wciąż traktują ją jak rupieć, na tyle „stara”, że psuje się jak prawdziwy sprzęt retro. Dla kolekcjonera to właśnie słodkie miejsce na osi czasu.
Sprzęt startowy z zębami: kondensatory, napędy i Duke
Pierwotny Xbox zadebiutował w listopadzie 2001 roku zbudowany jak PC w pancernym chassis – procesor Intel, grafika Nvidia i pierwszy wbudowany dysk twardy w konsoli mainstreamowej. To PC-owe dziedzictwo jest powodem, dla którego modderzy go uwielbiają, i jednocześnie powodem, dla którego ma punkty awarii typowe dla komputerów.
Najważniejszym z nich jest kondensator zegarowy. Rewizje płyty głównej od 1.0 do 1.5 używają kondensatora, który z czasem przecieka i zjada ścieżki pod nim; ostateczna rewizja 1.6 zastąpiła go częścią, która tego nie robi. Jeśli kupujesz którąkolwiek wcześniejszą konsolę, otwarcie jej i odcięcie tego kondensatora to standardowa praktyka w społeczności – Xbox działa chętnie bez niego.
Sprawdź też napęd DVD: wczesne jednostki miały napędy Thomson, które po dwóch dekadach mają problem z odczytem płyt, podczas gdy napędy Samsung to te, które chce się znaleźć po rozkręceniu obudowy. I pamiętaj, że fabryczny dysk twardy jest zablokowany do swojej konsoli, więc padnięty dysk nie jest prostą wymianą bez wyciągnięcia najpierw klucza EEPROM. Na koniec wybierz stronę w debacie o kontrolerach – ogromny, amerykański pad startowy przezywany the Duke, albo mniejszy Controller S, który Japonia dostała od pierwszego dnia, a reszta świata przyjęła później.
Czerwone pierścienie i 360, które faktycznie przetrwały
Xbox 360 pojawił się w 2005 roku i dał scenie drugi akt – plus swoją najsławniejszą historię sprzętową. Wczesne płyty z okresu premiery masowo umierały z powodu Red Ring of Death, więc nieprzetestowana wczesna konsola to hazard, nie okazja. Późniejsze płyty rewizji Jasper i przeprojektowanie Slim z 2010 roku są znacznie bardziej odporne i lepiej nadają się do codziennego grania.
Obie generacje wydały też specjalne konsole, które społeczność rzeczywiście śledzi. W oryginalnym Xboxie szukaj przezroczystej zielonej edycji Halo Special Edition i przezroczystej Crystal; w 360 – zielono-złotej konsoli Halo 3, czerwonej maszyny Gears of War 3 oraz zestawu Kinect Star Wars w klimacie R2-D2, który wydaje dźwięki droida po włączeniu. Komplety w pudełkach z pasującymi wkładkami to prawdziwe łowy – a ponieważ konsola sprzedawała się umiarkowanie w Japonii, sprzęt i gry JP-NTSC stanowią rzadką, niedocenianą niszę.
Stan z ery DVD: obudowa kłamie częściej niż płyta
Ponieważ gry na Xboxie wysyłane były na płytach DVD, całkowita „gnilizna” krążków jest znacznie mniej powszechna niż w starszych systemach opartych na CD. Prawdziwi wrogowie są prozaiczni:
- Pęknięcia przy trzpieniu wokół pierścienia środka, pozostawione przez sztywne wrzeciona opakowań
- Płyty wyszlifowane do matu przez maszyny do odnawiania z wypożyczalni
- Połamane zaczepy i podrane grafiki w standardowych pudełkach w stylu DVD
- Brakujące instrukcje – prawie wszystko wysyłane było z jedną, więc „kompletne” znaczy kompletne
Tytuły kultowe to miejsce, gdzie stan rzeczy już się opłaca. Kompletna kopia Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth – 2005 roku sleeper Headfirst Productions oparty na Lovecrafcie – to dokładnie ten rodzaj późnego wydania, które kolekcjonerzy wysoko oceniają, bo czyste egzemplarze są jedynymi, których ktoś naprawdę chce. Ta sama logika dotyczy limitowanej edycji kolekcjonerskiej Halo 2 w steelbooku, gdzie każda rysa w metalowym opakowaniu sama obniża wartość.
Dlaczego próg wejścia wciąż jest drobniak
Oto część dostępna: Microsoft wyprodukował te gry w ogromnych nakładach, a nostalgia jeszcze w pełni nie nadeszła. Większość obu bibliotek kosztuje mniej niż jedzenie na wynos, a oferty hurtowe, jak pakiet trzech konsol Xbox lub pakiet 360 z trzema grami z LIMBO na czele pozwalają szybko zapełnić półki, podczas gdy decydujesz, co naprawdę chcesz kolekcjonować.
Wyjątki potwierdzają regułę. Steel Battalion z kontrolerem wyposażonym w pedały i dwoma drążkami, japońskie ciekawostki FromSoftware jak Metal Wolf Chaos oraz Panzer Dragoon Orta od Segi już przyciągają poważną uwagę. Prawie wszystko inne wciąż leży w koszach z przecenami, czekając.
Każda scena kolekcjonerska ma swoje okno, gdy sprzęt jest tani, naprawy są udokumentowane, a święte graale jeszcze się nie rozproszyły. Okno Nintendo się zamknęło. Sony swoje zamyka. Xbox ma je szeroko otwarte – a przeciekające kondensatory robią ci przysługę, przerzedzając stado. Prawdziwe pytanie nie brzmi, czy te rzeczy zdrożeją; brzmi, czy będziesz mieć już swoje egzemplarze, gdy to nastąpi.


