
Ahhhh... dzień dobry wszystkim i miła niedziela dla was! Podczas przeglądania kolekcji na dzisiejszy poranny seans filmowy postanowiłem dać się ponieść pokusie i ponownie obejrzeć The Mist po raz 729287372, bo to bez wątpienia jeden z moich ulubionych horrorów. Zainspirowało mnie to także do ponownego zaprezentowania tych trzech, wszechczasowych świetnych filmów, trzy filmy Stephena Kinga w jednej potrójnej porcji, która je wszystkie zdobędzie! Frank Darabont dokonał tego, co niewielu (kogoś?) filmowców kiedykolwiek dokonało: adaptując nie jedną fenomenalną adaptację Stephena Kinga, lecz trzy, z których każda trafia do mojej top 25 filmów wszechczasów, bez problemu. Oczywiście wszyscy znamy Kinga z jego klasycznych historii grozy, z których wiele zostało zaadaptowanych w najtrwalszych dziełach tego gatunku. The Mist prawdopodobnie nie zapisze się w pamięci każdego jako jedno z takich dzieł, ale bez wątpienia jest jednym z moich ulubionych. Szczególnie cieszy mnie obecny odrodzony zainteresowanie jego historiami, z wszystkimi nowymi adaptacjami i oczywiście serialami takimi jak Castle Rock, które wykorzystują mitologię jego uniwersum w tak skuteczny sposób. Nigdy, przenigdy nie chcę, by The Green Mile lub Shawshank zostały przerobione na nowo, bo naprawdę są doskonałe i cieszę się, że są doceniane jako arcydzieła, jakimi są do dziś. Nie mogłem wybrać ulubionego spośród trzech. A wy? Któryś z was jest fanem? Jaki jest wasz ulubiony film Stephena Kinga? Porozmawiajmy!