
“ŚMIERĆ NIE PRZYJMUJE OD CZEGOŚ ODPOWIEDZI!” Witam wszystkich! W końcu nadszedł jedynie najbardziej brutalny tydzień pracy w moim życiu i wreszcie się skończył. Zarządzam działem świeżych warzyw i owoców w średniej wielkości sklepie z ekologiczną/zdrową żywnością. Pracowałem podczas wcześniejszych części zmian w czasie bezprecedensowej paniki zakupowej, a każdy pojedynczy dyżur czuł się jak trzy. Teraz, gdy mój weekend się zaczął i mogę naprawdę się zrelaksować po raz pierwszy, przyszło mi do głowy, że właśnie przegapiłem 20. urodziny jednej z najlepszych horrorowych serii kinowych lat 2000. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, Final Destination! Prawie możecie już pić alkohol. To jedna z najbardziej pamiętnych i kultowych serii wyłaniających się z krajobrazu horroru lat 2000, a po ponownym obejrzeniu jej po dekadzie z radością mogę powiedzieć, że bardzo dobrze się zestarzała. Owszem, bywa trochę głupia i pojawiają się typowe tropy grozy, ale okazała się zaskakująco doskonała. Podobały mi się zabójstwa, spryt i, co zaskakujące, muzyka! Miał świetne, napięte brzmienie ścieżki dźwiękowej. Myślę, że będę musiał przejść całą serię w miarę spokojnym tempie w najbliższych dniach, bo pamiętam, że sequenty były wyjątkowo przyzwoite jak na sequele. Nawet nie wiem, czy widziałem ostatnie dwa 😂😅🤘Jak wam mija dzień? Są tu fani Final Destination? Który wpis jest Waszym ulubionym? Mam nadzieję, że wszyscy jesteście bezpieczni.