
Wow! Nie mogę wystawić wystarczająco wielu pochwał temu mało znanemu, mało widzianemu historycznemu, mrocznemu eposowi, The First King. Nawet nie pamiętam, gdzie po raz pierwszy o nim usłyszałem, ale obietnica brutalnej, mrocznej, realistycznej interpretacji mitu o Romulusie i Remusie, braciach i historycznych „założycielach” Rzymu, była zbyt mocna, by się oprzeć. Zostałem zachwycony absolutnie pięknym, bezlitosnym, w każdym calu znakomitym indie historycznym doświadczeniem. Nie myślcie sobie, że to Braveheart, bo nie musi być. Jeśli ktoś widział inny niedawny, mało ambitny, wysokiej jakości historyczny thriller, Pilgrimage, ten film podejmuje podobną tematykę. Role są znakomite, historia szybka i satysfakcjonująca, z kilkoma drobnymi wyjątkami absolutnie bestialskiego krwawego widowiska. NIE wchodźcie z nastawieniem na totalny krwawy szał od początku do końca. Rozczarujecie się. To jeden z najlepszych filmów z mniejszych dystrybutorów w ostatnich latach i gorąco polecam go poszukać! Czy ktoś jeszcze oglądał The First King?