
W końcu nadszedł czas, aby zagłębić się w pierwszy film w moim, dość opóźnionym, maratonie filmografii Riana Johnsona! Po nieoczekiwanie długim i wciąż trwającym zjeździe do krainy horroru z lat 90., uznałem, że najwyższy czas oddać mu hołd debiutowi fabularnemu. Cieszę się, że to zrobiłem! Wypożyczyłem ten film z Blockbustera nie długo po jego premierze i pamiętam, że bardzo mi się spodobał. Podczas ponownego oglądania wciąż jest tak solidny, jak go zapamiętałem, z błyskotliwym, ciętym dialogiem, ostrą, rzeczową fabułą, szykownymi i intrygującymi występami — prawdziwe wszystko. Mimo że film pracuje na mniejszym budżecie niż najnowsze filmy Johnsona, ma wyrafinowane, doświadczone brzmienie w przebiegu akcji, co jest niezwykłe jak na debiutującego reżysera. Prowadzenie takiego rozwijającego się talentu jak Joseph Gordon-Levitt z przodu na pewno pomogło, ale od samego początku widać, że Johnson to wyjątkowy talent. Fantastyczny debiut od fantastycznego twórcy. Co o Briku myślicie?