
Przechodząc dalej, pora na coś nieco inspirującego. Jako całodobowy fan Rocky'ego byłem niezwykle zestresowany po ogłoszeniu oryginalnego Creed, ponieważ seria „kończyła się” na tak zaskakująco wysokim tonie dzięki Rocky'emu Balboa. Myślałem, że to było takie doskonałe pożegnanie. Nie mógłbym być bardziej podekscytowany, gdy Creed okazał się jednym z moich ulubionych w tej franczyzie! Oczywiście miał być sequel, ale gdy usłyszałem o fabule Creed II, nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że całość wyszła trochę wymuszona, a nawet przedwczesna. Teraz, gdy widziałem film... czuję podobnie. Chociaż były tam z pewnością przekonujące momenty (pierwsze spotkanie Rockiego i Drago to jeden z nich), przyzwoita choreografia walk, a także ładne i odrobinę zamknięcie (?) historii Rocky'ego, oficjalne przekazanie pałeczki po latach. Zaskoczyło mnie, że cały wątek rodziny Drago był w actually jednym z najskuteczniejszych elementów filmu. Moje zastrzeżenia dotyczyły ogólnego tempa, braku narracyjnego napędu, rozwoju charakteru Adonisa emocjonalnego (lub jego braku) i wszechobecnego braku... kopa, bez żartów. Film po prostu istnieje, co nie czyni go złym, po prostu nieco mdłym jak dla jednej z moich ulubionych na zawsze serii. Mam nadzieję, że nieunikniony Creed III pozwoli serii rozwinąć się w swoim własnym kierunku i będzie mniej opierał się na korzeniach sprzed ponad 40 lat. A co z wami wszystkimi? Co myślicie o Creed i jego sequelze? Dajcie znać! @bluray_dan Szczególnie zależy mi na waszych przemyśleniach, jako współfani Rocky'ego 🤘