
„NAJWIĘKSZA SIŁA PRZYSZŁOŚCI!” Wszystko, co wspaniałe, musi gdzieś zaczynać. Mad Max to film, który zobaczyłem po raz pierwszy jako dziecko, i pamiętam, że przez większość czasu seansu byłem dosyć znudzony, z wyjątkiem od czasu do czasu adrenaliny z praktycznych kaskaderskich scen i samochodowego zamętu. Doceniłem to, ale nie wciągnąłem się w to specjalnie. Oczywiście The Road Warrior był instant classic przy pierwszym obejrzeniu i pozostał jednym z moich ulubionych filmów, gdy dorastałem. Nie sięgnąłem ponownie po Mad Max przez co najmniej kolejną dekadę, ale teraz, kiedy oglądałem go kilka razy w ostatnich latach, zacząłem doceniać go za jego rustykalną, minimalistyczną, surową naturę. Jako pokaz wczesnego Mel Gibsona, to także zabawne, bo mimo minimalnego dialogu widać w nim zarys gwiazdy głodnej sławy. Wszystko, co przyszło później, jest lepsze, ale nic z tego nie byłoby możliwe bez ustanowienia przez Mad Max chaotycznego poczucia radosnego zamętu, które następnie było wykorzystywane w coraz bardziej maniakalny sposób. Dość niezły doznanie filmowe, bez wątpienia klasyk. Co o nim myślicie? Czy to wasz ulubiony film Rod Warrior? Porozmawiajmy poniżej! @shoutfactory