
Ahhh Overlord. Ten film to prawdziwa definicja obietnicy bez spełnienia. II wojna światowa i zombie. Abrams. Solidna obsada. Rozsądny budżet. Więc dlaczego nie spodobał mi się tak, jak chciałem? Cóż, fakt, że połowa czasu trwania filmu dopiero zaczyna sprintem, to dobry punkt wyjścia. Choć film jest solidny technicznie, a występy z pewnością dalekie od złych, naprawdę nie było w nim za bardzo w co inwestować. Postacie są praktycznie jednowymiarowe, tempo nieco leniwe, a wspomniane zombie, które były widoczne bardzo rzadko przez większość czasu trwania, nie robią filmowi przysługi. To tylko kilka z wielu problemów, które miałem. Nie nudzili mnie per se... ale rzadko byłem podekscytowany. Ten film miał wszystko na swoim miejscu, a dla mnie to był pewien nietrafiony strzał. Ogólnie Solidny C-. Świetne efekty stworzeń i praktyczne. Co wy o tym myślicie? Czy są tu fani Overlord? Ktoś czuł to samo co ja? Porozmawiajmy poniżej!