
I kolejnymi, wspaniałymi chwilami w dzisiejszym odcinku mojej nowej serii, w której podobne filmy stają naprzeciw siebie w epickich, bez ograniczeń, wysokich lotach rycerskiej walki po drabinach, w furii zniszczenia i rozpaczy, w desperackich próbach zobaczenia... który film o prawie zniszczonej Ziemi i końcu świata w niebiańskich obiektach nieba zrobił to lepiej? Na początek mamy Arma-don’twannamissathing-geddon, z obsadą składającą się z niektórych z najbardziej ikonicznych aktorów charakterystycznych Hollywood, pod czujnym oka niezrównanych talentów Bruce “kindofstillgaveashit” Willis i Ben “definitely not Batman” Affleck. Głośny, pełen akcji, emocjonalnie manipulujący, momentami wręcz śmieszny i o takiej bohatersko lat 90., to w zasadzie Michael Bay na szczycie Bayness. Następnie Deep Impact, reklamowany jako odpowiedź myślących ludzi na Armageddon, bardziej skupiony na rozwijaniu postaci i budowaniu napięcia końca świata niż fajerwerków i błysków. Elijah Wood doskonały w tym stosunkowo wczesnym doświadczeniu z filmem blockbusterowym, a Leelee Sobieski zawsze świetna w każdej roli. Noszę w sobie do niej sympatię od lat! 😂😍🤘 Gdybym miał zostać na bezludnej wyspie i miał wybrać między nimi, wybrałbym Armageddon, głównie dlatego, że widziałem go w kinie kilka razy z przyjaciółmi i ma ten ogólny popcornowy klimat, który jest trochę idealny i niekończąco nostalgiczny. Deep Impact również bardzo dobry, nawet lepszy film, patrząc obiektywnie, ale w znacznie inny kontekst. Nie ma takiego samego powtarzalnego wartości, ale warto mieć go w kolekcji dla bardziej emocjonalnie zniuansowanego, nawet realistycznego scenariusza w porównaniu z rywalem. A Wy co myślicie? Który z dwóch (lub inny???) jest waszym ulubionym? Dlaczego? Porozmawiajmy!