
Dla tych z Was, którzy śledzą tę stronę już od jakiegoś czasu, być może zauważyliście, że mam skłonność do oglądania filmów. Uważam, że niezwykle łatwo przeoczyć kwestie strukturalne, fabularne, występowe, a przede wszystkim ograniczenia budżetowe i znaleźć w niemal każdym filmie ziarenko czegoś dobrego. Każda historia przeniesiona na ekran zaczyna się od dobrych intencji, i zazwyczaj potrafię to wychwycić. Powiedziałem to… czasem jednak film po prostu do Ciebie nie przemawia. Arachnophobia jest jednym z takich dla mnie. Widzę, co próbowali zrobić w tym filmie i ich za to chwalę za próbę. Jeff Daniels to zawsze frajda do oglądania, i ma w sobie coś wyjątkowego jako aktor, co sprawia, że łatwo identyfikować się i odnaleźć w jego postaciach. To była chyba najlepsza część tego filmu. Fabuła była dość mdła, tempo dość leniwe, a momentami po prostu zwyczajnie nudne. Efekty specjalne były zaskakująco stonowane i brakowało im charakteru, co jest dość zaskakujące w tym gatunku. To nawet nie jest film o potworach w stylu dziadka, ponieważ większość z nich była pełna samozadowolenia i stylu. Ten film po prostu… istnieje. W porządku. Może warto obejrzeć, jeśli naprawdę, naprawdę masz ochotę na kilka pająków. Tylko nie spodziewaj się horroru, bo to raczej dramat z małego miasteczka z kilkoma dreszczami i kilkoma pająkami. Meh. Co o tym myślisz?