
Hej ponownie wszystkim! Mam nadzieję, że wszyscy macie dziś świetny dzień. Praca skończona, mam na kuchence pyszne stir-fry, a w tle super podcast o kryształowych czaszkach. Ogólnie rzecz biorąc, zapowiada się spokojne popołudnie, a na dodatek listonosz przyniósł kilka losowych smakołyków, które czekały gdzieś w eterze na mój świntuszkowy zakup. Jakoś nigdy wcześniej nie widziałem Assassins, bo to nigdy nie było stałym punktem w mojej młodzieńczej, blockbusterowej żegludze po telewizji. Zawsze wspaniale jest zobaczyć kapsułę czasową, której przegapiłem, a oczywiście Antonio to gość! Daylight z kolei było kolejną młodzieńczą pozycją, i pamiętam, że oglądałem je dobre kilkanaście razy. To świetna mieszanka filmu katastroficznego i akcji, z Stallone’em, który po prostu to sprzedał z największą gwiazdorską mocą. Nie mogę sobie wyobrazić, że się nie utrzyma, ale minęły już dobre 20 lat, zobaczymy 😂 Czy są tu jeszcze fani tych mniej omawianych, środkowo-latowych filmów Stallone’a z lat 90.?