
Dobrze, następny w mojej tematycznej serii podwójnych pokazów to jeden z moich ulubionych gatunków wszystkich czasów — rodzina mordercza. Istnieje wiele klasyków, które mieszczą się w tym nurcie, w tym, ale nie ograniczając się do The Stepfather, The Shining, The Texas Chainsaw Massacre, Society... żeby wymienić tylko kilka. Ale ze wszystkich licznych opcji, które masz, by zaspokoić tę konkretną potrzebę, żaden film nie robi tego lepiej niż Parents i Serial Mom. Oba to absolutne pogoń, pełne po brzegi przeraźliwie czarnym humorem. W rzeczywistości, bardziej niż thrillery czy horrory, postrzegam je jako czarne komedie z nutą grozy. Może inni też tak uważają, ale nie martwcie się, dla miłośników grozy też znajdzie się sporo do oglądania. Włączam je, gdy czuję się wyjątkowo ostry i mam ochotę na morbidny śmiech, dziesięć razy. Występ Randy'ego Quaida w Parents sam w sobie jest wart ceny wstępu. Czy ktoś jeszcze jest fanem któregoś z nich?