
Hej wszystkim! Oficjalnie zaczyna się mój weekend i postanowiłem rozpocząć go od kilku niedocenianych, nawiedzonych filmów. Ani The Haunting in Connecticut, ani jego dziwnie zatytułowana kontynuacja Ghosts of Georgia nie zostały ciepło przyjęte według żadnej ścisłej definicji tego gatunku, zawsze jednak bardzo, bardzo je lubiłem. Pierwszy był standardowym, ale dla mnie super efektywnym horrorem supernaturalnym. Był przerażający, atmosferyczny, całkiem dobrze zagrany i ogólnie po prostu dobrze zrobiony, wciągający film o nawiedzonym domu. Z kolei kontynuacja to prawdziwy niedoceniony diament pary. Może to przez wiecznie płonącą pochodnię, którą na zawsze będę nosił dla mojej przyszłej żony Katee Sackhoff, ale przysięgam, że cokolwiek w niej gra, od razu robi furorę. Ten film to kolejny bardzo solidny obraz w stylu nawiedzonego domu/obecności demonicznej, tylko nieco bardziej akcjonowy, bardziej stylizowany i ogólnie odrobinę dojrzalszy. Film wydaje się mieć większą pewność siebie i naprawdę podobał mi się znacznie bardziej niż pierwszy. To jeden z tych, które dość regularnie wrzucam, gdy chcę się zrelaksować i zostać przestraszony. Czy te filmy to arcydzieła? Nie, ale większość nie jest. Są dla mnie niesamowicie przyjemne, i właśnie przeczytałem, że była kolejna kontynuacja zatytułowana The Amityville Murders: A Haunting On Long Island, więc myślę, że ją znajdę. Czy ktoś z Was fanów tych filmów z serii Haunting ma jeszcze inne propozycje? Jakie są Wasze ulubione filmy, których nikt inny nie lubi?