
Następny punkt w wieczornym planie oglądania to ten thriller o zmutowanym sąsiedzie z połowy lat 2000, z młodziutkim Shia LaBeoufem w jednej z lepszych pozycji w tym, przyznajmy, niewielkim, ale konkurencyjnym podgatunku. Pamiętam, jak wynajmowałem to z Blockbustera w sennego, piątkowego wieczoru, kiedy lało i niewiele się działo. Zobaczyłem okładkę, przeczytałem opis z tyłu i pomyślałem, że to może być fajny sposób na zabicie wieczoru, oczekując niewiele. Pamiętam, że skończyłem to i podobało mi się znacznie bardziej, niż się spodziewałem, i chociaż moje wspomnienia co do szczegółów są trochę mglista, wydaje mi się, że pamiętałem, że bywało to przydługo trzymające za nerwy w niektórych momentach. Mam nadzieję, że te wspomnienia przetrwają! Ktoś jeszcze pamięta Disturbia?