
Dobrze wszyscy, myślę, że nadszedł czas, by zagłębić się w skarbiec po kolejny klasyczny film science fiction z lat 80. w stylu horroru(ish), Saturn 3. Ten film w dużej mierze jest niesamowity dzięki temu, że gra w nim późna era Kirk Douglas, który imponująco rozbija całą akcję swoim charakterystycznym niezłomnym urokiem. Serio, zastanawiają mnie, jak mógł podnieść przebieg innego, w wielu aspektach już dość passé, nawet na tamte czasy. Czuję, że to film osadzony dokładnie pośrodku dwóch światów. Z jednej strony ma ten klasyczny feel sci-fi z lat 50., z wielkimi rolami i topornymi efektami. Z drugiej strony ma fearless ambition i... tanie efekty, które są dużą częścią tego, co kocham w niskim do średniego budżecie 80’s w każdym gatunku. W skrócie dostajesz to, co najlepsze z obu epok (nieco naciągane stwierdzenie, że to najlepsze 😂), co naprawdę nadaje temu filmowi bardzo specyficzną osobowość. Bardzo się nie mogę doczekać ponownego obejrzenia—minęło sporo czasu