
„FOR EACH OF MAN’S EVILS, A SPECIAL DEMON EXISTS...” Cześć wszystkim i miłego środowego wieczoru. Jeszcze tylko jeden dzień pracy i weekend przede mną, co zawsze budzi ekscytację. Gdy odprężałem się po dzisiejszym szaleństwie, pomyślałem, że nadszedł czas, by ponownie odwiedzić inny klasyczny zestaw dwóch filmów o potworach 👻 tym razem mamy kultowy klasyk i magnum opus mistrza efektów specjalnych, Stan Winston, Pumpkinhead. Oryginał to mój dzieciństwa klasyk, którego oglądałem więcej niż potrafię sobie wyobrazić. To właśnie ta wersja od Scream Factory sprowadziła mnie do kolekcjonowania dla nich, i od tego czasu to kino, które oglądam kilka razy w roku. Sequel był jednym z tych filmów, których nie polubiłem, kiedy po raz pierwszy go zobaczyłem. Z czasem i po kilku ponownych seansach stał się niedocenianym ulubieńcem, z lekko dziwacznym, mniej atmosferycznym klimatem, grą aktorską Andrew Robinsona (wiesz, biedniejszy odpowiednik Randy'ego Quaida!) i mnóstwem wspaniałej Pumpkinheadowej krasawicy. Nadal mam nadzieję, że Scream albo ktoś wyda podwójny zestaw z pozostającymi dwoma filmami Ashes to Ashes i Blood Feud, a także postępy w długo planowanym, lecz pozornie wyciszonym/ zapomnianym rebootie (Blumhouse, to twój poziom!). A wy co myślicie? Czy ktoś z was jest fanem tej kultowej pozycji z końca lat 80. i jej środka lat 90. — strasznego, ale wspaniałego sequela? Dajcie znać! @shoutfactory