
Dobrze, czas na twardy skręt z powrotem od sci-fi, horroru, epickich franczyz i tak dalej, i mała podróż z powrotem do II wojny światowej na mały wypad. Enemy At the Gates zawsze wydaje mi się jednym z mniej docenianych, nowoczesnych filmów w tym gatunku. U jego sedna to historia, która sprowadza się do dwóch legendarnych snajperów, które stają naprzeciw siebie pośród bitwy o Stalingrad. Film jest zaludniony przez różnorodnych, zapadających w pamięć bohaterów, wyważone tempo, a także zaskakująco skuteczną serię wątków pobocznych, które nigdy nie czują się wymuszone ani zbyt oderwane od głównej narracji. Znajdziecie tu wiele ekscytujących momentów z niesamowitym napięciem między Vasily Zaytsev granego przez Jude’a Law a Erwinem Königiem granego przez Ed Harris, gdy rywalizują o spryt i kałasznikowy w chaosie wojny. Nie jest to najkrwawszy z filmów, co w porządku, ale myślę, że mógłby skorzystać na odrobinie mniejszej sterylności ogólnej, brudniejszych twarzy i zasmarkanych żołnierzy, czy to nie. Nie było słabych występów, a ogólnie, konsekwentnie zastanawiam się, dlaczego ten tytuł rzadko jest wymieniany. Inni fani?