
Ok, idąc dalej, mamy ten jeden raz, Michael Myers free black sheep experiment z franczyzy Halloween, horror-thriller grozy nadprzyrodzonej Halloween III: Season of the Witch. Oczywiście wszyscy wiemy o statusie tego filmu jako ogromnego odstępstwa, bo został zaplanowany przez Johna Carpentera i Debrę Hill jako pierwszy krok w nowym kierunku dla serii jako anthology horror series. Z jego stosunkowo porażką, zarówno krytycznie, jak i finansowo, te plany zostały porzucone, a nasz ulubiony nadprzyrodzony (?) seryjny morderca został przyprowadzony z powrotem kilka lat później. Dla mnie myślę, że to trochę tragedia, bo to bez wątpienia mój ulubiony film w serii. Tom Atkins to oczywiście duża część tego, dlaczego tak bardzo kocham ten film, i niesie go na swoich kompetentnych, detektywistycznych ramionach w sposób, w jaki nikt inny nie mógł. Kocham także wyczuwalną ciemność. Seria Halloween jest legendarna ze względu na swoją atmosferę i napięcie, ale nigdy nie była najbardziej złowieszczym z głównych franczyz grozy. Czułem, że Halloween III emanuje pewnego rodzaju atmosferycznym drżeniem, którego żaden z pozostałych wpisów nie ma. To także zdecydowanie jeden z najlepiej wyważonych pod względem tempa. Nigdy nie czuję ani jednego momentu przeciągania, jak podczas pierwszych dwóch. To zdecydowanie mój najczęściej oglądany z serii, Season of the Witch to niedoceniany klejnot, który nigdy nie dostanie należnego mu uznania. Co Wy wszyscy myślicie o tym jednym razie? Porozmawiajmy 🎃😎🎃 @shoutfactory