
Sooooo... Czas ponownie spojrzeć na ten hit z 2019 roku, który dla mnie trochę upadł na kolana. Było to całkowicie, absolutnie, pozytywnie w porządku. Nic w tym nie było złego. To był solidny, stylowy, morderczy, krwawy, czarny humor horror-thriller w jednym. Główny problem, jaki mam z tym filmem, to że dosłownie widziałem to WSZYSTKO wcześniej. I szczerze mówiąc, znacznie lepiej zrobione. Ready Or Not wygląda jak patchwork z filmów takich jak Monster Party, You’re Next i The Invitation. Wszystkie doskonałe w swoim rodzaju i jasne inspiracje dla tego, co dzieje się tutaj. Nie mylcie się, był to zdecydowanie przyjemny seans, ale często nie potrafiłem się oprzeć wrażeniu ekstremalnego déjà vu, jakbym widział wszystko wcześniej w jakimś sensie. Szczerze mówiąc, naprawdę niewiele mnie obchodziło, kto był final girl, bardziej niż... jakkolwiek miało na imię. Serio. Po prostu trochę mdło i tyle. Rzadko odczuwałem u niej lęk o jej sytuację. Zawsze waham się oceniać rzeczy liczbą, ale gdybym miał to 1-10, dałbym solidne 6.5-7. Solidne zabójstwa, solidne występy, stylowe... to był całkiem niezły jednorazowy lub dwukrotny seans, warto wypożyczyć lub kupić za niewielką cenę. Muszę przyznać, że wydaje mi się, iż jestem w mniejszości pod kątem braku przesadnego entuzjazmu dla tego tytułu. Co myślicie o tym?