
I na koniec dzisiejszego Halloween filmowego szaleństwa mamy Life, jeden z najmniej docenianych, najmniej widzianych i niedocenianych filmów science fiction z horrorowym zacięciem w ostatnich latach. Ten tytuł wszedł do kin po promocyjnym tournee, które zaczęło się praktycznie kilka tygodni przed premierą i było śmiesznie niedostateczne. Nie zadziałało. Prawie nikt nie poszedł go obejrzeć w kinach, mimo że krytycy byli raczej pozytywni, lecz przy ograniczonym budżecie film zakończył swoją emisję niewielkim zyskiem. Myślę, że chociaż nie jest zbyt oryginalny, to jeden z tych filmów, które z czasem zyskają na popularności. Oczywiście produkcja i efekty specjalne są na najwyższym poziomie, a mimo że film zasadniczo przypomina przedłużoną wersję drugiej połowy obcego, ten film ma dużo osobowości w dużej mierze dzięki grze, charyzmatycznej obsadzie. Dla filmu, któremu studia wydawały się niezbyt zależeć, ma KURWA SKRZATNĄ obsadę. A potem dochodzimy do samej formy życia obcego i wow, to epicka istota. Przerażająca, wroga, niezwykle niebezpieczna, to bez wątpienia mój ulubiony obcy od czasu Xenomorfa. Nie żartuję wam. Zakochałem się w tym aż tak bardzo. Ogólnie klasa A w horrorze science fiction. A wy? WIDZIELIŚCIE LIFE? CO O NIM MYŚLICIE? JAKA JEST WASZA ULUBIONA PRZESTRZEŃ HORROR WIELKIEJ PRZESTRZENI? Dajcie znać poniżej!