
Hej wszystkim! Czas na mały objazd w stronę środkowych i późnych lat 2000., w cudownym i czarującym okresie fenomenalnych aktorów oddających serce i duszę na czele przeciętnych filmów na podstawie gier wideo. Ahhh, jakie to były czasy. Kiedy można było zobaczyć zawsze charyzmatycznego Marka Wahlberga i wyśmienitego Timothy’ego Olyphanta odpadającego z sił w tych ikonicznych adaptacjach popularnych wtedy, zawsze ostrych, twardych filmów akcji. Szczerze mówiąc, oba filmy są beznadziejne, ale szczerze ich oboje kocham. Zrobili, co mogli, próbując rozwiązać jedno z najbardziej zagadkowych pytań w przemyśle rozrywkowym: jak zrobić sensowny film na podstawie gry wideo? Postawiłbym tezę, że Silent Hill, Mortal Kombat i oryginalny Resident Evil (ze wszystkimi jego mankamentami) się kwalifikują, ale chodzi o to samo. Pamiętacie je? Jakie były wasze opinie? Jaki jest wasz ulubiony film na podstawie gry wideo?