
Hej wszystkim! Kilka tygodni temu przeglądałem moją kolekcję filmów Stephen King, aby sprawdzić, czy nie brakuje jakichś pozycji lub filmów, które nigdy nie widziałem, i zauważyłem rażące przeoczenie, które nie mogło zostać zignorowane. Pamiętam, jak oglądałem Apt Pupil wiele, wiele lat temu, i byłem zarówno zaniepokojony, jak i oszołomiony tym doświadczeniem. Ian McKellen daje z siebie wszystko i tworzy jedno z jego najbardziej intensywnych, przerażających i nieprzewidywalnych występów, jakie mogę sobie wyobrazić. Pamiętam tylko fragmenty szczegółów, bo minęło tak dużo czasu, że większość szczegółów zniknęła. To jedna z moich ulubionych rzeczy — ponowne odkrywanie dobrych filmów i oglądanie ich przez zupełnie nową soczewkę. A więc przechodzimy do dzisiejszego seansu! A wy co myślicie? Czy ktoś jest fanem Apt Pupil?