
W porządku wszystkim, miałem ochotę na coś nieco innego i uznałem, że najwyższy czas na miłą, zdrową zabawę rodzinną w podwójnym seansie. I wiem, że gdy myślę o rodzinnej zabawie, myślę o Natural Born Killers i True Romance. Chociaż pierwotnie natchniony byłem chęcią obejrzenia NBK, mój umysł od razu skierował się ku True Romance jako odpowiedniemu towarzyszowi. Niewiele wiedziałem, że za tym skojarzeniem stoi dobry powód. Dla większości to może stare wiadomości, ale najwyraźniej dwa filmy zaczęły jako jedna historia wyreżyserowana przez Quentina Tarantino, zanim później rozgałęziły się na dwa odrębne projekty. No proszę! Uwielbiam poznawać takie drobnostki, dodają dużo tekstury i kontekstu obu filmom. Oba to filmy pierwszej klasy i obie balancują na tej dziwacznej granicy między klasykami lat 90. a kultowym złym sławem. Ogromny fan obu. A ty?