



Jeśli chcesz przeczytać moją recenzję Nintendo World Cup, zajrzyj do tej, którą napisałem dla wersji NES — to prawie ta sama gra! Oczywiście World Cup nie jest w kolorze, ale zabawa pozostaje. Cóż, prawie: żaden ze sprite’ów nie został przerenderowany na ekran Game Boy, którego rozdzielczość jest niższa niż NES, co w efekcie, jak łatwo zgadnąć, prowadzi do zjawiska crunchu ekranu. Akcja jest bardziej zbliżona do postaci, na którą patrzysz. To nie jest złe, gdyż gra nie jest zbyt szybka, ale tracisz przy tym przydatny przegląd boiska. Mimo wszystko to nadal ciekawa gra, nawet jeśli nie tak dobra jak wersja na NES.