



Całkiem kiepska gra, w którą kiedyś patrzyłem przez różowe okulary. Dawniej spędzałem sporo czasu w pobliskiej arcade, i zawsze będę pamiętał, kiedy wyszło Mortal Kombat: ogromny tłum zgromadził się przy automacie i żywo reagował na krwawienie i przemoc w grze. Miałem tylko Game Boy, więc nie miałem wyjścia, musiałem w nią zagrać na tej konsoli. Żeby być uczciwym, byłem (i nadal jestem) pod wrażeniem grafiki. Ale animacja i rozgrywka były zbyt powolne, do tego stopnia, że prawie nie da się w to grać. Wówczas to mnie nie obchodziło; byłem tak szczęśliwy mogąc zagrać w moją pierwszą bijatykę gdziekolwiek chciałem. Gra wykorzystuje sztuczkę programistyczną, wyświetlając postacie za pomocą tabelek tła zamiast sprite’ów, aby pokazać cztery odcienie szarości (zwykłe sprite’y na Game Boy pokazują ich tylko trzy). Dlatego gra jest taka wolna: procesor Game Boy jest szybko przeciążany przez tę procedurę programistyczną.