



Najpierw grałem w Worms na wersji shareware na PC i ją pokochałem. Nawet jeśli mieliśmy tylko jeden poziom i kilka broni, to była zabawa w instalowaniu sztuczek dla przeciwnika w tej turowo-strategicznej/grze akcji. Miałem wersję na Game Boya na urodziny i byłem tak podekscytowany, aż zaczęło się granie... Co za rozczarowanie! Worms straciło swój urok na przenośnych urządzeniach, grafika została skrócona do ohydnego pikselowego zawirowania, układ przycisków nie był idealny, a największy problem ze wszystkiego: nie możesz zapisać wszystkich nazw spersonalizowanych robaków, które dopiero co spędziłeś godzinę wpisując w najmniej praktyczny sposób (np. bez klawiatury). To nie powstrzymało mnie od gry wielu godzin, bo rdzeniowa mechanika wciąż była obecna, ale wolałbym grać w wersję na PC lub w jakąkolwiek inną wersję, w dowolnym dniu.