
Dlaczego rynek kolekcjonerski Sega Saturn opiera się na importach
Poproś kolekcjonera Saturnów, żeby pokazał półkę i policz, ile grzbietów czyta się od góry do dołu w kanji. W większości poważnych kolekcji to większość – i nie jest to affectacja. Saturn to rzadka konsola, gdzie importy nie są pobocznym zadaniem dla kolekcjonerów; to główne wydarzenie, a zachodnie wydania to obsada drugoplanowa.
Konsola, która zginęła na Zachodzie i rozkwitła w kraju
Saturn zadebiutował w Japonii w listopadzie 1994 roku, a jego słynne niespodziewane amerykańskie wprowadzenie miało miejsce na E3 w maju 1995, miesiące przed terminarzem i praktycznie bez gier na półkach. Do 1998 roku Sega praktycznie zakończyła jego żywot w Ameryce Północnej i Europie, aby zrobić miejsce dla Dreamcasta. Japonia tymczasem utrzymywała Saturna przy życiu nowymi wydaniami długo po tym, jak Zachód poszedł dalej.
Ta asymetria to cała historia. Setki gier – w tym wiele prawdziwych arcydzieł systemu – po prostu nigdy nie opuściły Japonii. Sprzęt to pogłębił, w najlepszy możliwy sposób: te podwójne procesory Hitachi SH-2 i układ VDP2 do tła uczyniły Saturna najlepszą maszyną 2D swojej generacji, dokładnie wtedy, gdy wydawcy zachodni chcieli poligonów. Japońscy twórcy arcade to zauważyli. Działy marketingu na Zachodzie nie.
Importowy kanon: shootery, bijatyki, RPG-i
Trzy gatunki dominują w rozmowach o importach na Saturnie, a każdy z nich jest zdominowany przez Japonię na najwyższym poziomie:
- Shootery: Radiant Silvergun od Treasure (1998) nigdy nie opuścił Japonii na Saturnie i stał się ikoną kolekcjonowania importów. Za nim jest długa lista – Battle Garegga, DoDonPachi, gry z serii Cotton – konwersje z salonów arcade, których Europa i Ameryka nigdy nie zobaczyły.
- Bijatyki: Najlepsze prace Capcomu na Saturnie – X-Men vs. Street Fighter, Vampire Savior – wymagały jedynie w Japonii dostępnej kartrydzi 4MB RAM dla animacji zgodnej z arcade, więc same porty pozostały japońskie. Zachód dostał bijatyki, jasne – Ultimate Mortal Kombat 3 trafiło tam – ale poziom z kartą RAM nie.
- RPG-i: Shining Force III ukazało się w Japonii w trzech scenariuszach; tylko pierwszy został zlokalizowany. Sakura Wars, Princess Crown i wersja Saturna Dracula X (tak, port Symphony of the Night) również pozostały w kraju.
Więc kiedy kolekcjonerzy mówią o „bibliotece Saturna”, coraz częściej mają na myśli półkę NTSC-J. Zachodni katalog ma swoje klejnoty – słynne, małe nakłady Panzer Dragoon Saga – ale głębia leży w Japonii.
Granica regionów wolna od barier zmieniła, kto kupuje
Saturn jest zablokowany regionalnie i przez lata to utrzymywało kolekcjonowanie importów jako niszę dla tych, którzy potrafili lutować lub wykonywać triki z podmianą płyt. Już nie. Kartrydż Action Replay obsługuje obejście regionu i rozszerzenie RAM w jednym slocie, Pseudo Saturn Kai można wgrać na tanie kartrydy, a emulatory napędu optycznego jak Satiator, MODE i Fenrir uczyniły granie (i tworzenie kopii zapasowych) z dowolnego regionu trywialnym.
Ta dostępność przeprogramowała popyt. Kupujący japońską kopię Vampire Savior kiedyś był zapalonym entuzjastą z modowaną konsolą; teraz to każdy z fabrycznym Saturnem PAL i kartrydżą za czterdzieści funtów. Gdy tarcie znika, rynek importów przestaje być specjalistycznym zakątkiem i zaczyna nadawać ton całemu systemowi – co dokładnie się stało. Japońskie pudełka z wkładkami na grzbietach w nienaruszonym stanie stały się domyślnym celem kolekcjonerskim, co ułatwiały też ich kompaktowe rozmiary, niskie koszty wysyłki i produkcja w liczbach utrzymujących popularne tytuły w przystępnych cenach.
Więc: zacząć od PAL, czy od razu iść w Japonię?
Szczerze – to zależy od tego, do czego chcesz, żeby służyła twoja półka.
Katalog PAL jest mniejszy i niesie ze sobą typowe bolączki epoki (wiele konwersji 50 Hz z ramkami), ale to tam znajdziesz przystępne kopie gier, które Sega faktycznie promowała w Europie: Sega Rally Championship, gry z serii Panzer Dragoon, NiGHTS into Dreams. Ma też ciekawostki warte poznania – Deep Fear, survival horror Segi, ukazał się w Europie i Japonii, ale nigdy w Ameryce Północnej, co czyni PAL dostępną zachodnią drogą do posiadania go. A tytuły z PAL, takie jak NBA Live 98 na Saturn, to dokładnie taki niedrogi wypełniacz półki, który pozwala budować kolekcję bez zadłużania się.
Ale jeśli to, co przyciągnęło cię do Saturna, to to, w czym Saturn jest naprawdę najlepszy – perfekcja 2D arcade – pomiń objazd. Kup Action Replay z konsolą, naucz się czytać wkładkę na grzbiecie i zacznij od japońskich wydań z kategorii powszechnej, zanim przejdziesz do drogich egzemplarzy. Tekstowe RPG-i to jedyny prawdziwy zastrzyk: niezlokalizowane scenariusze Shining Force III to zobowiązanie, podczas gdy shmup nie potrzebuje żadnej lokalizacji.
Moja opinia: droga przez PAL buduje ładną kolekcję; droga przez import buduje kolekcję Saturna. Tożsamość maszyny zawsze była japońska – kolekcjonowanie jej inaczej oznacza spędzenie lat na kupowaniu wokół dziury pośrodku półki. Po której stronie tej linii stoisz?


