PlayStation 5

Co zachować z ery PS5, zanim stanie się retro

Kolekcjonerzy polujący na sprzęt pierwszej generacji PlayStation nie pytają o kolory czy pakiety – pytają o numer modelu. Tym, którego chcą, jest SCPH-1001, wczesny amerykański PlayStation z gniazdami RCA z tyłu, które później audiofile odkryli jako naprawdę piękny odtwarzacz CD. Nikt o tym nie wiedział w 1995 roku. Po prostu wyrzucali pudełko jak wszyscy inni.

To cicha tragedia każdej generacji PlayStation, a PS5 podąża za scenariuszem punkt po punkcie. Dobra wiadomość: nie musisz niczego przewidywać. Musisz tylko przestać wyrzucać rzeczy.

Konsola premierowa zawsze jest tą dziwną

Sony wypuszcza najciekawszy sprzęt najpierw, a potem obniża koszty. Konsola PS3 w wersji launch 60GB zachowywała kompatybilność wsteczną z PS2, którą późniejsze rewizje całkowicie usunęły. Oryginalne PlayStation straciło te wyjścia RCA w kilku kolejnych rewizjach. Dziwne, hojne decyzje żyją w pierwszym nakładzie.

PS5 powtarza ten schemat dokładnie. Seria launchowa CFI-1000 jest największą, najcięższą wersją, z zespołem chłodzenia, który w późniejszych rewizjach CFI-1100 i CFI-1200 został widocznie odchudzony. Potem pojawił się CFI-2000 Slim, którego odłączalny napęd dysków potrzebuje połączenia z internetem, aby sparować się przy pierwszej konfiguracji – drobny szczegół z długim cieniem, ponieważ napęd, który musi zadzwonić do domu, zależy od tego, czy serwer nadal istnieje.

Jeśli posiadasz jednostkę premierową, to ona jest tą, którą warto trzymać w pudełku i kompletnej. Nie dlatego, że jest dziś wyjątkowa, ale dlatego, że w każdej poprzedniej generacji to właśnie rewizja premierowa była tą, o której ludzie pisali obszerne eseje na forach.

Wersja z napędem kontra Digital Edition decyduje, kto w ogóle może kolekcjonować

PS5 to pierwsza generacja PlayStation rozdzielona przy zakupie: jedna konsola przyjmuje płyty, druga strukturalnie nie. Biblioteka Digital Edition żyje na koncie i w sklepie – a Sony już zaprezentowało, jak to się kończy, gdy w 2021 ogłosiło zamknięcie sklepów PS3 i Vita, a potem częściowo się wycofało po oburzeniu. Biblioteka cyfrowa nie jest dziedziczona, nie da się jej zamienić ani znaleźć na strychu.

Ten podział także zmniejsza nakłady fizyczne, ponieważ duża część bazy użytkowników nie może użyć płyty nawet, gdyby tego chciała. Niskonakładowe wydania tytułów średnich i niszowych to dokładnie to miejsce, gdzie poprzednie generacje produkowały swoje osobliwości – rodzaj niskonakładowego wydania, które reprezentuje zapłowiała kopia Battle of Rebels, cicho trudna do znalezienia, gdy przestaje być tłoczona.

Po stronie gier trzy rzeczy zasługują na miejsce na półce:

  • płyty z okna premierowego – tytuły cross-gen, takie jak Call of Duty: Black Ops Cold War i Assassin's Creed Valhalla, które oznaczają dokładny moment rozpoczęcia generacji, zwłaszcza pierwsze wydania.
  • wydania fizyczne w małym nakładzie – niszowe gry, które ledwie doczekały się tłoczenia.
  • fizyczne ekskluzywy pierwszych stron – remake Demon's Souls od Bluepoint był dostępny na półkach przy starcie; Astro's Playroom, preinstalowane na każdej konsoli, nigdy nie było. Ta asymetria to historia tej generacji.

Wydania kolekcjonerskie: czytaj drobny druk, nie opis na pudełku

Oto pułapka, którą wynalazła ta era: edycja kolekcjonerska bez gry. Jötnar Edition God of War Ragnarök była wysyłana z voucherem do pobrania zamiast płyty – pudełko pięknych fizycznych przedmiotów okalające grę, która istnieje tylko jako kod. Kody wygasają. Sklepy zamykają się. Artbook i steelbook zostają na zawsze; voucher to odliczanie.

Reguła dla zapieczętowanych edycji kolekcjonerskich jest więc prosta: edycja kolekcjonerska jest kolekcjonerska tylko na tyle, na ile fizycznie zawiera przedmioty. Upewnij się, że w środku jest rzeczywista płyta, zanim zdecydujesz, że coś zasługuje na pozostanie zapieczętowanym. I trzymaj je zapieczętowane tylko wtedy, gdy posiadasz osobną kopię do grania – kolekcja, której nie możesz dotknąć, to magazyn, nie hobby.

Komplet od pierwszego dnia bije stan bez skazy 20 lat za późno

Zapytaj kogokolwiek składającego kompletne zestawy w pudełku SNES lub PS1, co boli najbardziej. To nigdy nie jest konsola – to wkładka z polistyrenu, instrukcja, dziwny mały kabel, którego nikt nie zachował. Dla PS5 przyszły ty będzie polował na:

  • pudełko z dopasowanym numerem seryjnym z jego wewnętrznymi tacami i dokumentacją;
  • premierowy biały pad DualSense, który był dołączony do konsoli – oryginalny, nie wymieniony później;
  • kable HDMI i USB-C, a przede wszystkim podstawka i jej śruba – odpowiedź PS5 na brakujący adapter RF z retro legend.

Ta sama logika dotyczy peryferiów. Każdej generacji dziwaczne akcesoria pierwszych stron – japońskie PocketStation na PS1, EyeToy na PS2 – stały się ciekawymi artefaktami właśnie dlatego, że były krótkotrwałe. Kandydaci PS5 piszą się sami: PSVR2, PlayStation Portal, kontroler Access, limitowane wersje kolorystyczne DualSense. Własny bundle Sony z okazji 30. rocznicy PS5 Pro, ograniczony do 12 300 sztuk w retro szarości jako ukłon w stronę debiutu PlayStation z 1994 roku, udowadnia, że firma dokładnie wie, które przyciski nostalgii buduje dla lat 40. XXI wieku.

Ostre podsumowanie na koniec: najrzadszy przedmiot z ery PS5 za kilka dekad wcale nie będzie grą. Będzie to zapakowane, nieporysowane akcesorium, które każdy kupił, używał przez miesiąc i wyrzucił – ponieważ gry trafiają na półki, a peryferia zostają porzucone. Zanim więc spłaszczyć pudełko od Portala i wrzucić je do recyklingu: na co stawiasz?