
Oryginalny Xbox wreszcie przeżywa swój moment kolekcjonerski
Każdy oryginalny Xbox wyprodukowany przed rewizją płyty 1.6 cicho się rozkrada. Na płycie głównej jest baryłkowaty kondensator zegarowy, którego jedynym zadaniem jest pamiętać czas, gdy konsola jest odłączona, i po dwóch dekadach większość z nich przeciekła – lub przecieknie – wylewając elektrolit na ścieżki wokół nich. Ten jeden komponent teraz bardziej niż jakakolwiek specyfikacja kształtuje, ile naprawdę jest wart „działający” Xbox.
Dlaczego zajęło Xboxowi dwadzieścia lat, by stać się interesującym
Debiut Microsoftu z 2001 roku przez większość swojego życia po premierze był najtańszą konsolą retro. Sprzedawał się w dziesiątkach milionów egzemplarzy, dzielił dużą część biblioteki z PlayStation 2 i miał jedną grę, którą wszyscy pamiętali. Sklepy z używanymi rzeczami były nimi pełne, i nikt nie idealizował maszyny, która w istocie była pecetem w czarnym pudełku: 733 MHz CPU Intela, GPU Nvidii, dysk twardy i port Ethernet w 2001 roku.
To właśnie to się odwróciło. Dzieciaki, które w 2004 organizowały LAN party z Halo 2, mają teraz dochód do wydania, podzespoły podobne do PC sprawiły, że Xbox stał się ulubieńcem sceny softmodowania, a ogromna wymienność tamtej epoki oznacza, że czyste, kompletne egzemplarze są znacznie rzadsze niż sugerują liczby sprzedaży. Xbox ominął cykl hype'u, który przeszły SNES i N64 dekadę temu – więc interesujące rzeczy rosną z niskiej bazy, podczas gdy sportowe gry-kopciuchy nadal kosztują mniej niż wysyłka.
Gry, które dźwigają ciężar
Wartość nie leży przy wielkich sprzedawcach – luźne Halo: Combat Evolved to jeden z najpospolitszych dysków na planecie. Ukrywa się w czterech kieszeniach:
- Steel Battalion. Symulator mechów Capcom z 2002 roku wyszedł z trzy-panelowym kontrolerem i zestawem pedałów oferującym około czterdzieści wejść. Kompletny, działający zestaw to niekwestionowany graal platformy, a samo pudełko samodzielnie dyskwalifikuje większość przypadkowych sprzedawców od wysyłki go w odpowiedni sposób.
- Ekskluzywne tytuły Segi. Jet Set Radio Future (2002), Panzer Dragoon Orta (2003) i konwersja OutRun 2 na Xboxa (2004) to artystyczny punkt kulminacyjny platformy; szczególnie Orta stała się synonimem „poważnej półki Xboxa”.
- Dziwactwa FromSoftware. Otogi: Myth of Demons i Metal Wolf Chaos (2004) – gra mechowa z prezydentem Stanów Zjednoczonych w roli głównej, w pełni udźwiękowiona po angielsku, a sprzedawana tylko w Japonii – to dokładnie ten rodzaj historii, za który kolekcjonerzy płacą premię.
- Kultowe wydania z końca życia platformy. Wszystko wydane w latach 2004–2005, kiedy świat już patrzył na Xbox 360, miało małe nakłady. Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth (2005), Stubbs the Zombie i Phantom Dust mieszczą się tutaj, a egzemplarze CIB znikają jako pierwsze.
Dwie uwagi strukturalne. Większość biblioteki jest zablokowana regionalnie, więc kopie PAL, NTSC-U i NTSC-J to faktycznie oddzielne rynki – kopię PAL Leisure Suit Larry: Magna Cum Laude trzeba traktować jako inny obiekt niż jej amerykański bliźniak. A pierwsze wydania biją reedycje: oryginalne opakowania niosą premię nad budżetowymi liniami „Classics” na terytorium PAL (Platinum Hits w Ameryce Północnej), choć pakiety z etykietą Classics pozostają tanim, poprawnym sposobem na zbudowanie biblioteki, w którą naprawdę grasz.
Dukesy, S-pady i przezroczyste obudowy
Historia kontrolerów odwróciła się całkowicie. Oryginalny kontroler dołączany do zestawu – ogromny pad, który wszyscy nazywają Duke – był tak niepopularny, że Microsoft zastąpił go mniejszym Controller S, zaprojektowanym pierwotnie na rynek japoński. Dwadzieścia lat później Duke jest sentymentalnym faworytem i doczekał się oficjalnie licencjonowanego wznowienia od Hyperkin; czyste oryginały, szczególnie przezroczyste warianty kolorystyczne, teraz przewyższają S-pady, które faktycznie wygrały w dyskusji.
W przypadku konsol, to przezroczyste serie przyciągają uwagę: zielony Halo Special Edition, europejski Crystal oraz warianty tylko z Japonii, takie jak Skeleton i Dead or Alive-themed Kasumi-chan Blue, produkowane w naprawdę małych liczbach dla rynku, gdzie Xbox praktycznie się nie sprzedawał. Japońskie edycje specjalne to najgłębsza część tego zbiornika, a dokumentacja ma taką samą wagę jak plastik.
Co powinno znaczyć „działa” zanim za to zapłacisz
Wracając do tego kondensatora. W rewizjach płyt 1.0 do 1.5 zakładaj, że kondensator zegarowy przesiąkł lub zaraz przesiąknie. Naprawa jest sławetnie prosta – odciąć go, bo konsola działa bez niego – ale elektrolit, który leżał na płycie przez lata, koroduje ścieżki poza zasięg zwykłej naprawy. „Testowane, działa” nie mówi nic o tym, co dzieje się pod obudową. Zapytaj, czy kondensator został usunięty i czy płyta została sprawdzona; ta odpowiedź jest warta więcej niż idealny plastik.
Mechanizm DVD to druga loteria. Microsoft zamawiał napędy od kilku dostawców – jednostki Thomson mają najgorszą reputację wśród kolekcjonerów, Samsung najlepszą – i zużyty laser odmawia odczytu nośników nagrywanych i CD znacznie wcześniej, niż odrzuci płyty prasowane DVD. „Odtwarzał dysk ze zdjęcia” może być całkowicie szczere i wciąż opisywać napęd w jego ostatnim roku życia.
Więc oto uczciwe ujęcie: kupuj ten rynek tak, jakby to był vintage sprzęt PC w obudowie konsoli. Gry i edycje specjalne to kolekcjonerskie przedmioty; sama konsola jest elementem wymagającym konserwacji, a pochodzenie i prace na płycie powinny uzasadniać twoje wydatki bardziej niż słowo „działa”. A jeśli w twojej szafie leży samotna 1.6 – ta rewizja sprzętowa, o którą modderzy zawsze narzekali – gratulacje: masz jedynego Xboxa, który nigdy nie miał przeciekać. Okazuje się, że rynek ma jednak poczucie humoru.


