
Oryginalny Xbox, Duke i kondensatorowa bomba zegarowa
Gdzieś wewnątrz prawie każdego wczesnego oryginalnego Xboxa, kondensator wielkości paznokcia cicho decyduje, czy ta konsola będzie żyć, czy umrze. Jeśli twoja stoi na strychu od czasów Halo 2, decyzja mogła już zostać podjęta – i nie dowiesz się, dopóki nie otworzysz obudowy. Do tego dojdziemy. Najpierw jednak trochę szacunku dla najbardziej przepysznie przesadnej konsoli swojej generacji.
Microsoft wdarł się do wojny konsol z pecetem w prochowcu
Kiedy Xbox zadebiutował w listopadzie 2001, PlayStation 2 od Sony było już fenomenem, a GameCube od Nintendo pojawił się w Ameryce Północnej w tym samym tygodniu. Odpowiedź Microsoftu była brutalna: procesor Intel 733 MHz, układ graficzny Nvidia, 64 MB zunifikowanej pamięci RAM i – naprawdę rewolucyjny element – wbudowany dysk twardy oraz port Ethernet na wyposażeniu.
To oznaczało brak konieczności kupowania kart pamięci, możliwość nagrywania ścieżek dźwiękowych bezpośrednio na dysk oraz maszynę cicho przygotowaną do gry online na cały rok przed uruchomieniem Xbox Live w 2002. Wyglądał jak pecet w prochowcu, bo w zasadzie nim był, i to właśnie dlatego scena homebrew i moddingu nigdy go nie odpuściła.
Duke był za duży dla Japonii – i Japonia to naprawiła dla wszystkich
Oryginalny kontroler – oficjalnie po prostu "Xbox Controller", powszechnie znany jako the Duke – był ogromny. Gniazda kart pamięci na górze, przyciski czarno-białe upchane wokół twarzy oraz rozmiar, który sprawiał, że DualShock 2 od Sony wyglądał jak bagaż podręczny.
Japonia nie zaakceptowała tego. Na japońską premierę w 2002 Microsoft wysłał mniejszy, zgrabniejszy pad, i był on tak wyraźnie lepszy, że stał się światowym standardem jako Controller S i ostatecznie całkowicie zastąpił Duke'a w opakowaniu. Pointe: Duke stał się od tamtej pory kultowym ulubieńcem, kochanym dokładnie za tę przesadę, która go zdyskwalifikowała.
Halo uniosło skrzynkę, ale kultowe tytuły zbudowały świątynię
Halo: Combat Evolved od Bungie było tytułem startowym, który usprawiedliwił całe ryzyko, a Halo 2 uczyniło z Xbox Live sposób życia w 2004. Ale kolekcjonerska miłość do tej biblioteki sięga głębiej niż Master Chief:
- Panzer Dragoon Orta – studio Smilebit od Segi dostarczyło rail-shootera na pożegnanie wyłącznie na sprzęt Microsoftu, co wciąż wydaje się nieco surrealistyczne.
- Jet Set Radio Future – to samo studio, ta sama energia Sega-na-Xbox w pierwszym roku, i wciąż uwięziony na tej platformie do dziś.
- Steel Battalion – symulator mechów Capcomu z kontrolerem wielkości stolika kawowego, z działającym przyciskiem eject.
- Ninja Gaiden, Otogi i Star Wars: Knights of the Old Republic – Team Ninja, FromSoftware i BioWare wszyscy wykonali jedną ze swoich najlepszych prac na tej dużej czarnej skrzynce.
A ponieważ Xbox był też pracusem w regionie PAL, przeszukiwanie europejskich kolekcji to połowa zabawy – od Leisure Suit Larry: Magna Cum Laude po Need for Speed: Most Wanted pojawiały się na platformie, a półki PAL to miejsce, gdzie wciąż chowa się wiele czystych egzemplarzy.
Problem z kondensatorem, loteria napędu i edycje warte polowania
A teraz zła wiadomość. Płytki rewizji 1.0 do 1.5 używają kondensatora zegarowego, który podtrzymuje wewnętrzny zegar, gdy konsola jest odłączona – i te kondensatory przeciekają. Elektrolit przemieszcza się po płycie głównej i zjada ścieżki, a robi to cicho, podczas przechowywania, gdy konsola wciąż wydaje się działać poprawnie.
Naprawa jest pięknie prosta: otwórz konsolę i usuń kondensator całkowicie. Xbox działa idealnie bez niego – po prostu zostaniesz poproszony o zresetowanie zegara po tym, jak będzie odłączony przez jakiś czas. Płytki rewizji 1.6 używają innej części, która nie ma problemu z przeciekaniem, więc te można zostawić w spokoju. Jeśli sprzedawca nie potrafi powiedzieć, czy kondensator został usunięty w wczesnym egzemplarzu, załóż, że nie został.
Napęd optyczny to druga loteria. Xboxy wysyłano z napędami od Thomson, Philips, Samsung i Hitachi, i nie starzały się one jednakowo. Napędy Samsunga to te, które kolekcjonerzy mają nadzieję znaleźć w środku; Thomsony są znane z tego, że z wiekiem stają się wybredne. Dwie identycznie wyglądające konsole na półce mogą być bardzo różnymi maszynami po paru dekadach.
A jeśli chodzi o sprzęt, którego ludzie naprawdę szukają: przezroczysty Crystal Xbox, wydanie na rynek PAL, i przezroczysty zielony Halo Special Edition to dwie wersje, które każdy kolekcjoner powinien rozpoznać od razu. Japonia dostała też własne przezroczyste warianty – w tym niebieską konsolę Kasumi-chan – i te rzadko opuszczają kraj. Standardowe czarne jednostki wciąż są liczne, więc stan i kompletność odgrywają główną rolę: zapakowana, z wyjętym kondensatorem, z napędem Samsunga konsola znajduje się w innej kategorii niż los z strychu.
Ta wielka czarna skrzynka przez lata była nielubianym olbrzymem szóstej generacji, a to zaniedbanie właśnie czyni ją teraz interesującą: biblioteka jest znakomita, sprzęt da się szczerze naprawić, i połowa ocalałych konsol cicho koroduje, gdy nikt nie patrzy. Wyjmij kondensator, sprawdź napęd i uratujesz jedną. Więc jedyne pytanie, które się liczy – Duke czy Controller S? Odpowiedz ostrożnie; mówi to o tobie więcej, niż myślisz.


