Xbox

Kondensator zegarowy w oryginalnym Xboxie pożera twoją konsolę

Każdy nieserwisowany oryginalny Xbox z wczesnych partii produkcyjnych ma na płycie głównej małą bombę zegarową. To kondensator zegara – krótki element, którego jedynym zadaniem jest utrzymywać zegar systemowy w czasie, gdy konsola jest odłączona – i na płytach w rewizjach 1.0 do 1.5 ma zasłużoną opinię elementu, z którego z wiekiem wycieka elektrolit. Ta ciecz jest żrąca. Wylewa się spod kondensatora, zjada otaczające go ścieżki miedziane i robi to wszystko po cichu, gdy konsola stoi w szafce, nominalnie „działając perfekcyjnie”.

Najgorsze jest to, że konsola będzie się uruchamiać przez lata, podczas gdy uszkodzenia się rozszerzają. Kiedy przestanie, wyciek często zdążył już przetrzeć tyle miedzi, że naprawa przestaje być „przetrzeć i zneutralizować”, a zaczyna wymagać mikrochirurgii z multimetrem i przewodem pomostowym. Jeśli masz oryginalnego Xboxa i nigdy go nie otwierałeś, to jest twój znak.

Dlaczego „clock cap removed” to zaleta, a nie wada

Oto nieoczywista część: naprawa polega na usunięciu kondensatora i wyrzuceniu go do kosza. Xbox działa bez niego dobrze – jedyną konsekwencją jest to, że konsola poprosi o ustawienie zegara po dłuższym odłączeniu. Dlatego doświadczeni sprzedawcy reklamują „clock cap removed” jako atut sprzedażowy, tak jak ogłoszenie używanego auta mówi „rozrząd wymieniony”.

Szczere ogłoszenie powinno oznaczać trzy rzeczy: kondensator został fizycznie usunięty, obszar pod nim został oczyszczony i zneutralizowany, a pobliskie ścieżki zostały sprawdzone pod kątem uszkodzeń. „Recapped” to większe twierdzenie – powinno oznaczać, że starzejące się kondensatory elektrolityczne na płycie (najlepiej także w zasilaczu) zostały wymienione na nowe, a nie tylko wyciągnięto kondensator zegara. Jeśli w ogłoszeniu jest „recapped”, zapytaj, które kondensatory i poproś o zdjęcie płyty. Sprzedawca, który wykonał pracę, chętnie pokaże. Sprzedawca, który tylko powtarza słowo usłyszane gdzie indziej, zamilknie.

Jeden prawdziwy wyjątek: ostatnia rewizja płyty 1.6 używała innej części, o której nie wiadomo, by przeciekała, dlatego starannie opisane oferty mówią na przykład „1.6 – no clock cap issue”. Jeśli sprzedawca potrafi w ogóle podać rewizję płyty, to już zielona flaga.

Loteryjka z napędem DVD, o której nikt nie mówi

Microsoft zamawiał napędy dyskowe do Xboxa u kilku producentów i nie starzały się one jednakowo. Napędy Thomson są przez społeczność najmniej lubiane z dużą przewagą – słabe odczyty i problemy z szufladą to ich znak rozpoznawczy od dwóch dekad – podczas gdy napędy Samsung mają najlepszą reputację jeśli chodzi o odczyt płyt, a Philips i Hitachi plasują się pomiędzy. Nie da się zewnętrznie rozpoznać, który napęd jest zamontowany, więc wszystko zależy od tego, jak konsola była faktycznie testowana.

„Tested, works” często oznacza „włączyło się i pokazało dashboard”. To nie jest test napędu. Zapytaj konkretnie:

  • Czy ładuje płytę tłoczoną retail aż do rozgrywki – coś w stylu pudełkowej kopii Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth – a nie tylko do ekranu tytułowego?
  • Czy tacka otwiera się i zamyka na własnym silniku, bez pchnięcia? To tutaj daje znać zużyty pasek napędu.
  • Czy pojawiają się błędy „płyta brudna lub uszkodzona”, nawet sporadyczne? Przerywane błędy to sposób, w jaki te napędy padają.

Duke kontra Controller S: gdzie kryje się zużycie

Duke – ogromny kontroler premierowy – i mniejszy Controller S, który go zastąpił, zużywają się inaczej. W Duke'u sprawdź gumę na drążkach, która poleruje się na gładko i może pęknąć przy intensywnym użytkowaniu, oraz odłączany konektor kabla, który po dwudziestu latach stawania o niego nogą robi się luźny zgodnie z projektem. Controller S jest na ogół bardziej wytrzymały, ale jego mniejsze przyciski na froncie częściej się blokują przez nagromadzony brud, a mocno używane egzemplarze rozwijają miękkie spusty.

Tak czy inaczej, nalegaj, by był sprawdzony w prawdziwej grze. Dryf drążków i martwe strefy nie ujawniają się w menu dashboardu.

Jeśli chodzi o obudowę: czarny plastik ukrywa uszkodzenia od UV znacznie lepiej niż szare konsole Nintendo z tamtej epoki, więc naprawdę pożółkły Xbox zwykle żył w jakimś paskudnym środowisku – sprawdź spód i tylne wloty powietrza, gdzie nikotyna i działanie słońca ujawniają się najpierw. Zielony kamień na pokrywie jest sam w sobie wskaźnikiem: żywica ma tendencję do rozwijania drobnych wewnętrznych rys z wiekiem. To kwestia kosmetyczna, ale to uczciwy test każdej deklaracji „stan idealny”.

Pytania, które odróżniają „testowane” od naprawdę testowane

Zanim zaufasz któremukolwiek opisowi, uzyskaj odpowiedzi na te pytania – szczególnie przy aukcjach wielokonsolowych, jak ten zestaw trzech Xboxów, gdzie jedna przeciekająca płyta może być ukryta za dwoma zdrowymi:

  • Jaka to rewizja płyty głównej i czy kondensator zegara został usunięty? Zdjęcie tego obszaru płyty znaczy więcej niż każde przymiotnik.
  • Jaki producent napędu DVD i czy ładuje gry aż do rozgrywki?
  • Czy dysk twardy jest oryginalny i czy bootuje do stockowego dashboardu – czy został softmodowany? Mody nie są problemem; problemem są nieujawnione mody.
  • Czy kontrolery są oryginalne Microsoft i czy drążki centrują się czysto?

Oto niewygodna prawda: nieserwisowany oryginalny Xbox nie jest „nietestowany, prawdopodobnie OK”. To konsola z znanym, udokumentowanym trybem awarii, który pogarsza się z każdym rokiem zaniedbania. Podział w tym hobby nie będzie na zawsze CIB kontra loose – stanie się to konsolami, które ktoś zdążył otworzyć na czas kontra tymi, których nikt nie otworzył. Po której stronie tej linii stoi twoja półka?