
Właśnie zauważyłem, że dokładnie minął rok od dnia, w którym po raz ostatni zrobiłem podwójny seans Blade Runner!!! Biorąc pod uwagę, że oryginał od lat był moim filmem numer jeden (często depczący pozycję z 2001: Odyseja kosmiczna, kolejny przełomowy epicki film science fiction, o którym być może słyszałeś) przez większość mojego dorosłego życia, robię sobie za punkt honoru oglądanie oryginału przynajmniej raz w roku. Widziałem go niezliczoną ilość razy, dorastając, w różnych mediach, ale to dopiero kiedy dorwałem własny egzemplarz VHS, zacząłem odkrywać, jak wyjątkowy naprawdę jest ten film. Mam go na każdej możliwej formacie od tego czasu i zawsze z nową energią wracam do tych pięknych, doskonałych filmów. Fakt, że Blade Runner 2049 w ogóle istnieje, to trochę szok i absolutna przyjemność, bo to naprawdę film, który ucieleśnia koncepcję wysokiego ryzyka, wysokiej nagrody. Ryzykowali BARDZO, tworząc ten film. Pamiętam, gdy po raz pierwszy ogłoszono, przewróciłem oczami i założyłem najgorsze. To, że z perspektywy czasu 2049 faktycznie podnosi oryginał na wyższy poziom i jest sam w sobie porównywalnym arcydziełem, nadal mnie oszałamia. Istnieją one niemal jako towarzysze, trwale splecione jako jedna historia w mojej głowie. To prawdziwe definicje klasyków, i wiem, że będą tylko lepsze z czasem 😎🔥🤘