
GOTTA GO FAST!!! Hej ponownie! 👋 To znowu jasna i wczesna niedziela, delektuję się kawą, i dość moją niepokojącą, California słońce świeci... za dużo 😝☀️😭 To oznacza, że nadszedł czas na relaksujący dzień w cieniu z dala od upału. Naturalnie to także oznacza czerpanie radości z jednego lub dwóch filmów! Od dawna jestem fanem Sonic, a choć dorastałem jako zarówno dziecko Sega, jak i Nintendo, z obu kultowych gigantów gier mających niemal równy udział w moim sercu, zawsze identyfikowałem się nieco bardziej z tą klasyczną postawą Sega z lat 90. Przekłada się na wiele zasług wręcz na realny niebieski blur, jedynego Sonic the Hedgehog. Nie dałoby się wyrazić, jak bardzo kochałem tę postać i te pierwsze cztery oryginalne gry. To nie przesada, gdy mówię, że grałem w nie tysiące godzin, przechodząc każdą setki razy. Nawet teraz, prawie 30 lat później, nadal gram w klasycznego Sona w formie różnych zestawów na kilku konsolach, a także Sonic Mania co tydzień. Co. Tylko. Tydzień. Gdy ogłoszono Sonic the Hedgehog w wersji live action, byłem mieszanką niepewności i zirytowania, myśląc, że nikt nie zdoła ożywić mojego dziecięcego bohatera w sposób satysfakcjonujący. Oryginalny pokaz projektu utrwalił te uczucia. To miała być katastrofa. Jak mogłem sobie wyobrazić, że po jednej całkowitej przemianie i krótkim opóźnieniu, dostaniemy jeden z moich ulubionych filmów roku, bez trudu jeden z najlepszych efektów wprowadzenia jeża z charakterem do życia. UWIELBIAŁEM ten film. Ma serce, fantastyczne efekty, cudowną rdzeńową historię, Jim freaking Carrey wracający do swojej świetności, i dokładne, wierne zrozumienie tego, co czyni Sona tak klasycznym. 10/10. Nie mogę się doczekać sequela! A teraz czy możemy prosić Sonic Mania 2 albo Sonic 5, proszę? A wy co myślicie? Ktoś z fanów Sonic? Podobał Wam się film? Jaka jest Wasza ulubiona gra?