
Jak Streets of Rage stało się serią Mega Drive do kolekcjonowania
Nazwisko Yuzo Koshiro widnieje od razu na ekranie tytułowym Streets of Rage – nie schowane w napisach końcowych, lecz na pierwszym planie, zanim rzuciłeś choćby jeden cios. Sega dokładnie wiedziała, co ma w 1991 roku: beat ’em up z klubowym soundtrackiem równie gwiazdorskim jak sama bijatyka. Trzy dekady później to wciąż seria, którą ludzie wyobrażają sobie, gdy myślą o Mega Drive – i jedna z najbardziej satysfakcjonujących trylogii do kolekcjonowania, pod warunkiem że wiesz, którego regionu faktycznie kupujesz.
Trzy gry, cztery lata, zero wypełniaczy
Oryginalny tytuł z 1991 roku był odpowiedzią Segi na Final Fight, który trafił na SNES w okrojonej konwersji – bez kooperacji dwóch graczy, z uciętym jednym bohaterem. Sega odpowiedziała prawdziwą kooperacją, trzema grywalnymi byłymi policjantami (Axel Stone, Blaze Fielding i Adam Hunter) oraz specjalnym atakiem oczyszczającym ekran, który przywoływał radiowóz, by polać ulicę ogniem. Jest zgrabniejsza i prostsza niż to, co przyszło później, ale soundtrack Koshiro dalej ją niesie.
Streets of Rage 2 (1992), współtworzone z Ancient – studiem założonym przez Koshiro – to ta, którą wszyscy pamiętają. Kartridż skoczył do 16 megabitów, sprite’y urosły, radiowóz odszedł na rzecz prawdziwych, unikalnych specjalnych ataków dla każdej postaci, a Adama zastąpiono zapaśnikiem Maxem Thunderem i jeżdżącym na rolkach młodym Eddie "Skate" Hunterem (Sammy w Japonii). Jeśli masz tylko jeden kartridż na Mega Drive, to w pełni usprawiedliwiony wybór.
Streets of Rage 3 (1994) przyspieszyło wszystko, dodało sprint i unik, oraz pozwoliło ulepszać specjalne ataki w trakcie gry. To też odsłona, w której regiony poszły w osobne strony – o tym więcej poniżej. Seria potem zasnęła aż do 2020, kiedy to Dotemu, Lizardcube i Guard Crush Games wypuściły Streets of Rage 4 i udowodniły, że formuła wcale się nie zestarzała.
Jakie kartridże ścigają kolekcjonerzy i dlaczego
Ceny zmieniają się nieustannie, więc potraktuj to jako mapę, a nie menu:
- Streets of Rage 2 – najbardziej ukochana, ale sprzedawała się w ogromnych nakładach, więc luźne kartridże są wszędzie i pozostają przystępne. Pożądanym celem jest stan: kompletna kopia z niezniszczoną instrukcją to ta, którą warto trzymać.
- Streets of Rage 3 – wydana pod koniec żywota konsoli z mniejszym nakładem, więc kompletne zachodnie kopie zwykle kosztują więcej niż lepsza gra, która ją poprzedzała. Rzadkość zwycięża nad jakością; zwykle tak bywa.
- Bare Knuckle III – japońskie wydanie trzeciej gry i wybór konesera: rozsądniejszy poziom trudności, oryginalna fabuła nienaruszona i mini-boss Ash nadal obecny, co w zachodniej wersji zostało wycięte lub zmienione.
- Streets of Rage 1 – uczciwy punkt wejścia. Powszechna, tania i prawdziwie świetna gra, a nie tylko prolog.
Mega Drive, Genesis, Bare Knuckle: jedna seria, trzy nazwy
Sega nie mogła zabezpieczyć znaku towarowego "Mega Drive" w Ameryce Północnej, więc konsola tam wyszła jako Genesis – co oznacza, że dokładnie te same gry występują pod różnymi nazwami w różnym opakowaniu. W Japonii seria w ogóle nie nazywa się Streets of Rage: to Bare Knuckle, a pierwsza gra ma podtytuł Ikari no Tekken. Europa dokłada własny niuans – pudełka PAL drukują sequel z rzymskimi cyframi jako Streets of Rage II, podczas gdy amerykańskie kartridże mówią Streets of Rage 2. To nie są pirackie wydania. To po prostu regiony.
Praktyczne pułapki przy zakupie:
- Obudowy kartridży się różnią. Japońskie kartridże Mega Drive mają inny kształt i nie wejdą do zachodniej konsoli bez adaptera – a niektóre późniejsze wydania dodają też programowe blokady regionu.
- PAL działa w 50Hz. Europejskie kopie trylogii działają wyraźnie wolniej niż NTSC, także muzyka. W porządku, jeśli na takiej wersji się wychowałeś; szokujące, jeśli nie.
- Kartridże Genesis krążą w Europie nieustannie. Amerykańskie kartridże fizycznie pasują do palowego Mega Drive, więc ogłoszenia z oznaczeniem Genesis – jak to Sega Genesis copy of Sonic the Hedgehog 2 – pojawiają się na europejskich marketplace’ach cały czas. Nie ma w nich nic złego; po prostu upewnij się, że grafika na pudełku odpowiada regionowi, którego półkę planujesz zbudować.
Jeśli zaczynasz od zera, sprzęt to najłatwiejszy element – działający PAL Mega Drive console wciąż pozostaje jednym z najtańszych sposobów wejścia w kolekcjonowanie 16-bitów – a trylogia daje czysty, osiągalny cel: trzy zachodnie pudełka, albo sześć, jeśli dorzucisz też zestaw Bare Knuckle.
Ostra opinia, po którą przyszedłeś
Streets of Rage 2 to najlepsza gra, ale Bare Knuckle III to najlepszy zakup: otrzymujesz wersję trzeciej gry, jaką deweloperzy naprawdę zaprojektowali, zanim zachodnie wydanie podkręciło trudność i całkowicie wycięło Asha. Pozostaje więc pytanie, które rozpala dyskusje na każdym retro spotkaniu – czy kolekcjonujesz region, w którym się wychowałeś, czy region, którego deweloperzy chcieli? Nie ma złej odpowiedzi. Jest natomiast odpowiedź 50Hz.


